Kościół to perwersja

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Gwardian
Posty: 18
Rejestracja: 31 grudnia 2007, 17:31

Kościół to perwersja

Post autor: Gwardian » 31 grudnia 2007, 17:38

Wywiad z profesorem Hubertusem Mynarkiem - byłym księdzem, teologiem i filozofem, dziekanem Uniwersytetu Wiedeńskiego, pisarzem i najbardziej - obok prof. Karlheinza Deschnera i Hansa Kunga - znanym niemieckim krytykiem Kościoła.



Kościół to perwersja



- Jak to się stało, że ksiądz pochodzący z Polski, profesor teologii kilku uczelni, stanął po drugiej stronie ideologicznej barykady?

- Byłem przez bardzo długi czas produktem mojego śląsko-katolickiego środowiska. Z czasem jednak zrozumiałem lepiej znaczenie katolickiej teologii. Jedynym jej zadaniem jest legitymizowanie strategii hierarchii kościelnej. Papież, który jest antydemokratycznym autokratą, deklaruje: „Objawienie istnieje, przyszło z nieba, przyniesione przez Jezusa Chrystusa, jest zapisane w Piśmie Świętym, w czterech Ewangeliach i w listach apostołów". Jednak to papież, jako „nieomylny", decyduje o tym, jak interpretować treść Biblii. Jednocześnie w Starym i Nowym Testamencie znajdujemy mnóstwo okrucieństw, scen pornograficznych, niemoralnych zasad i nakazów. A do tego hierarchia kościelna, papieże i sobory deklarują, że Biblia jest od A do Z świętą księgą, daną nieomylnie przez Boga.

- Chce Pan powiedzieć, że teologowie, ludzie inteligentni i z tytułami naukowymi, nie widzą tej sprzeczności?

- Naturalnie, że teologowie są świadomi, iż niezależne badania Biblii dowodzą czegoś i zupełnie przeciwnego: odkrywają przecież w tym „świętym piśmie" mnóstwo mitów, oszustw i fałszerstw. Jednak jako urzędnicy, kościelni teologowie muszą mówić, uzasadniać i legitymizować to, co papież i biskupi nakazują. Nie wolno im powiedzieć ludowi katolickiemu prawdy! W rzeczywistości nic się nie zmieniło od czasów świętego Ignacego Loyoli, założyciela jezuitów, który ogłosił: „Aby dojść do prawdy we wszystkich sprawach, musimy być gotowi do wiary, że to, co nam wydaje się białe, jest czarne, jeżeli Kościół hierarchiczny tak to definiuje".

Pod wpływem długich badań historycznych, filozoficznych i egzegetycznych stało się dla mnie zupełnie jasne, że teologia nie jest obiektywną nauką. Teologia jest ideologią w służbie kościelnej władzy hierarchicznej, która samą siebie ustanowiła nieomylną prawdą. Tej „prawdy" potrzebuje Kościół, aby ludzi straszyć piekłem, grzechem, karą za nieposłuszeństwo, wyrzutami sumienia, spowiedzią itp. Kościół hierarchiczny chce jedynie panować i odnosić korzyści, a religia jest dla niego jedynie fasadą, za którą ukrywa swoje właściwe zamiary. Oto dlaczego zrzuciłem sutannę i wystąpiłem z Kościoła katolickiego!

- Odchodząc z Kościoła w 1972 roku, napisał Pan list otwarty do papieża Pawła VI, wzywając do zniesienia celibatu i demokratyzacji w Kościele.

- Papież, naturalnie, nie odpowiedział. Władza absolutna nie widzi potrzeby dyskutowania. Ona znajduje interes tylko w wydawaniu poleceń. Wysłałem także kopię mojego listu otwartego do ówczesnego arcybiskupa Wiednia, kardynała Koeniga, ponieważ byłem profesorem i dziekanem na Uniwersytecie Wiedeńskim. Oczywiście, też nie dostałem żadnej odpowiedzi. Za to kardynał natychmiast zażądał od kanclerza Austrii Brunona Kreiskiego mojego zwolnienia ze stanowiska profesora wydziału teologii katolickiej państwowego uniwersytetu. Państwo austriackie zrobiło posłusznie to, czego chciał Kościół - wysłano mnie na emeryturę.

Tygodnik „Der Spiegel" napisał wówczas: „Mynarek w wieku 43 lat stał się najmłodszym emerytem wśród profesorów teologii". Echa mojej decyzji pojawiły się w całej Austrii i Niemczech. Wszystkie wielkie gazety odnotowały to wydarzenie:

„Kronenzeitung", „Die Presse", wiedeński „Kurier", „Stem", „Frankfuerter Allgemeine Zeitung". Poświęcono mi obszerne artykuły, a wszystko dlatego, że byłem pierwszym w XX wieku profesorem teologii, który wystąpił z Kościoła. Naturalnie, ukazały się także artykuły pełne nienawiści i złości przeciwko mnie, szczególnie w wielu kościelnych gazetach. Kościół, ta „siedziba miłości i dobroci", nie wybacza takiego kroku byłemu księdzu!

- Czym się Pan zajął po odejściu z Kościoła?

- Moja sprawa stała się tak głośna, że największe wydawnictwo niemieckie Berteismann Koncern poprosiło mnie o napisanie książki na temat stosunków i intryg w Kościele i wśród panów tego Kościoła. A więc napisałem książkę pod tytułem „Herren und Knechte der Kirche " („Panowie i wasale Kościoła"). Redakcja wydawnictwa z radością zaakceptowała mój skrypt. Bertelsmann rozesłał zapowiedzi i fragmenty mojej książki do wszystkich wielkich gazet. Kościół zorientował się, że ukaże się niebezpieczna książka i wywarł taką presję na wydawnictwo, że wycofało się z publikacji. Tak wielka jest finansowa i propagandowa siła Kościoła, że największy dom wydawniczy przestraszył się i zmienił zamiary! Natychmiast jednak zgłosiły się inne wydawnictwa i w końcu książka ukazała się w 1973 roku w wydawnictwie Kiepenheur & Witsch w Kolonii i już po dwóch tygodniach stała się bestsellerem. Tego Kościół nie mógł tolerować! Kardynałowie, biskupi i wielu oportunistycznych teologów wytoczyło mi procesy. Było ich w sumie ponad 15. Twierdzili, że moja książka ich obraża. Urażony był m.in. Josef Ratzinger, obecny papież, który także wytoczył mi proces. Wszyscy oni żądali odszkodowań jako zadośćuczynienia za szkody na ich honorze. W sumie żądano ode mnie 360 tys. marek niemieckich! W efekcie procesów i wyroków straciłem dom, a nawet maszynę do pisania. Do dzisiaj nie ma w Niemczech sędziego, który wydał wyrok na niekorzyść Kościoła w procesach ludzi, którzy krytykują go w imieniu prawdy historycznej. Doszło do tego, że zakazano sprzedaży mojej książki. Dopiero w 2003 roku doczekałem się ponownego jej wydania pod tym samym tytułem i z uwzględnieniem niesprawiedliwości, jakiej doświadczyłem ze strony sądów i Kościoła. Tylko ateistyczne wydawnictwa - Historia Verlag i Ahriman Verlag - miały odwagę wydać moją książkę. Chociaż procesy przeciwko mnie trwały wiele lat i kosztowały wiele energii, publikowałem dalsze książki: historyczne, filozoficzne, kosmologiczne, antropologiczne i socjologiczne. Ponadto odbyłem wiele prelekcji i odczytów dla słuchaczy z różnych środowisk.

- Do tej pory ukazały się w Polsce dwie Pana książki: „Jezus i kobiety" i „Zakaz myślenia". W pierwszej podjął Pan próbę demitologizacji seksualności założyciela chrześcijaństwa, a w drugiej obnażył fanatyzm, który kryje się u źródeł wielkich religii monoteistycznych.

- Hierarchia kościelna do dzisiejszego dnia twierdzi, że Jezus był aseksualny, absolutnie czysty, niepokalany, nie dotknięty zmysłowością. Kościół potrzebuje właśnie takiego Jezusa i jego matki, aby wpoić ludziom swoją rygorystyczną, antyhumanistyczną ideologię moralności. Ludzie mają mieć poczucie winy, gdy porównają swoje „grzeszne" życie seksualne z ascetycznym życiem Jezusa i jego matki.

Ale Jezus był inny, jeśli wierzyć ewangeliom. Stale otoczony był kobietami, chętnie gościł u kobiet, na przykład Marii i Marty, sióstr Łazarza, którego - według Ewangelii świętego Jana - wskrzesił do nowego życia. Szczególnie serdeczny stosunek miał Jezus do Marii Magdaleny. Reformator Marcin Luter, znawca Biblii, mówił o „wielkiej miłości" między Jezusem i Marią Magdaleną.

Faktem pozostaje, że bez kobiet nie byłoby chrześcijaństwa. Maria Magdalena i inne kobiety były pierwszymi misjonarkami zmartwychwstałego Jezusa. Apostołowie nie chcieli wierzyć kobietom, które twierdziły, że widziały żyjącego Jezusa. Ewangelie apokryficzne, których Kościół później zakazał, opisały wielką rolę kobiet u progu chrześcijaństwa. Później patriarchalne, zdominowane przez mężczyzn struktury Kościoła likwidowały ślady matriarchatu w pierwotnym Kościele.

Co do mojej publikacji pod tytułem „Zakaz myślenia", to wyjaśnia ona, że religie monoteistyczne proklamują swoją podstawową tezę: Bóg jest i rozwiązuje każdy problem. Ponieważ istnieje, wszystkie problemy mają szansę na rozwiązanie. Niestety, Bóg nie rozwiązuje żadnego problemu, on sam jest problemem. Tajemnicy zła w świecie nie daje się pogodzić z istnieniem Boga absolutnej dobroci i miłości. Kościół rzymskokatolicki, a także inne wyznania i religie monoteistyczne potrzebują Boga jako najwyższej i ostatniej instancji, aby móc żądać od ludzi absolutnego, bezwarunkowego posłuszeństwa wobec siebie.

Również systemy polityczne potrzebują dla utrzymania i umocnienia swojej władzy najwyższego przywódcy, Führera, lidera, i wyposażają go w boskie atrybuty. Każdy z tych systemów religijnych i politycznych wydaje zakazy myślenia i buduje barykady, których nie wolno przekraczać. Ale wolna myśl musi żądać wolności myślenia we wszystkich sprawach, także wolności do wątpienia. Bez wątpienia nie ma postępu w ludzkiej kulturze. Tymczasem Kościół naucza, że każda wątpliwość wobec jakiejkolwiek prawdy przez niego głoszonej jest grzechem śmiertelnym. Kto nie wierzy, będzie potępiony!

- Wiele osób uważa, że Kościół katolicki jest ostoją publicznej moralności. Sądzą, że bez tej instytucji świat pogrążyłby się w moralnym chaosie i anarchii.

- Ludzie, którzy coś takiego twierdzą, są albo ślepi, albo fanatyczni. Prawdą jest, że Kościół nieustannie głosi: „Jestem najwyższą, najważniejszą instancją i gwarancją moralności". Ale chaos i anarchia są w samym sercu Kościoła katolickiego! Katolicyzm jest najbardziej niemoralną religią w całej historii ludzkości. Moja książka „Nowa inkwizycja" wykazuje we wszystkich szczegółach zbrodnie Kościoła w odleglejszej przeszłości, a także w XIX i XX wieku. Nie ma drugiej takiej religii, która zniszczyłaby tyle istnień ludzkich, co religia katolicka. Inkwizycja, palenie kobiet - domniemanych czarownic - likwidacja całych narodów, prześladowania niewierzących, heretyków, żydów, tak zwanych sekt; związki Kościoła z dyktatorami (Mussolini, Franco, Hitler, Pinochet), z mafią (Calvi, Sidona etc.); wykorzystywanie niewinnych dzieci i młodych ludzi do celów seksualnych (pedofilia) przez papieży, biskupów i księży; oszustwo celibatu, który trwa, chociaż mnóstwo księży żyje z partnerkami lub partnerami (co opisałem w moich książkach: ,,Eros und Klerus" i ,,Casanovas in Schwarz".

Współczesne państwa i rządy w wyniku własnej słabości lub głupoty popierają mity o moralnym autorytecie Kościoła i jego niezbędności dla prawidłowego funkcjonowania społeczności ludzkiej. Dzięki temu Kościół zyskuje na znaczeniu i rośnie w siłę, także finansową. Tymczasem każdy człowiek ma własne sumienie i musi zbudować swój własny system etyczny, jeżeli nie chce się stać wasalem propagandy, konwencji i ślepej dogmatyki Kościoła. Papież Jan Paweł II podróżował do niedawna, a Benedykt XVI obecnie - do milionów ludzi, ale obaj są niczym więcej jak postaciami pop kultury. Dla ugruntowania i podniesienia moralności nie czynią niczego.

- Czy widzi Pan jakieś plusy w watykańskiej religii? Jak ocenia Pan Kościoły protestanckie? Czy sympatyzuje Pan bądź należy do któregoś z nich?

- Mimo mojej dobrej woli, nie widzę żadnych plusów w katolicyzmie. Nadal Watykan uważa się za kontynuację starożytnego imperium rzymskiego, nadal papież nazywa siebie pontifex maximus, jak najwyższy kapłan religii rzymskiej, nadal nie toleruje de facto żadnych innych religii i konfesji. Nadal głosi że ojczyzną prawdy jest Kościół rzymskokatolicki. Nadal religia pozostaje jedynie fasadą, bo Watykan ciągle ma tylko jeden cel i ideał:

więcej władzy i więcej zysku. Nadal papieże i ich wasale w hierarchii rozumieją „dialog ekumeniczny" jako powrót wszystkich „zagubionych synów", wszystkich wyznań do papa mundi, czyli ojca Kościoła i świata, rezydującego w Rzymie.

Jedynym plusem Kościołów protestanckich jest nieuznawanie przez nich dyktatora w osobie papieża. Niestety, widziałem wśród protestanckich przywódców także wielu autorytarnych wodzów. Faktem jest natomiast większy liberalizm niektórych ugrupowań protestanckich. Niestety, kierownictwo największego Kościoła protestanckiego Niemiec (EKD) z biskupem Huberem na czele często zbyt konformistycznie i oportunistycznie reaguje na działania Kościoła katolickiego.

Zaletą protestantyzmu jest dopuszczenie kobiet do urzędów, także do urzędu biskupa, a wadą - wpływ wielu nauk Lutra, który negował wolną wolę człowieka, propagował totalną zależność człowieka od Boga, a także prześladował heretyków, żydów i niewierzących. Straszne, brutalne i okrutne zasady postępowania Lutra wobec żydów służyły nawet jako przykład i motywacja dla nazistów. Dzisiejsza nietolerancja oficjalnego Kościoła ewangelickiego wobec tak zwanych sekt wypływa z antyhumanitarnej ideologii Lutra. Dlatego nie mogę należeć do żadnego z Kościołów protestanckich. Moja wizja wolności i moje humanistyczne nastawienie nie zgadzają się z nauką i praktyką tych kościołów.

- Czy jest Pan człowiekiem wierzącym?

- Pana pytanie jest sformułowane zbyt ogólnie. Jeżeli Pan rozumie wiarę jako wiarę w dogmaty jakiegoś kościoła, wtedy jestem człowiekiem niewierzącym. Wielu ludzi, zwłaszcza w Polsce, identyfikuje cały fenomen religii z katolicyzmem. Ale można być człowiekiem wierzącym i religijnym bez jakiejkolwiek przynależności do katolicyzmu, protestantyzmu czy w ogóle chrześcijaństwa. Religie azjatyckie, na przykład buddyzm, hinduizm, taoizm albo konfucjanizm, bardzo różnią się od chrześcijaństwa. Nie uznają one Boga monoteistycznego, ale są przecież prawdziwymi religiami! W centrum tych religii stoi wiara w reinkarnację, a nie wiara w Boga. Przekonują, że człowiek musi przejść wiele doświadczeń, wiele wcieleń, aby osiągnąć doskonałość. Napisałem przed kilkoma laty książkę „Religijność bez Boga", w której zamieściłem wiele przykładów religii, gdzie nie ma wiary w Boga, ale istnieje głęboka religijność.

Wracając do katolicyzmu... Uważam, że nie jest on prawdziwą religią, lecz konglomeratem rozmaitych religii i światopoglądów. Można w nim znaleźć elementy chrześcijaństwa, religii pogańskich, filozofii antycznych i współczesnych. To nie jest jednolita i czysta religia. Katolicyzm jest pozbawiony oryginalności. Nie ma w tym Kościele jednej prawdy wiary, która nie zostałaby ukradziona jakiejś innej religii. A Kościół jako taki jest perwersją i zdradą religii, ponieważ nadużywa jej do manipulowania ludźmi, ogłupiania ich i wykorzystywania.

Nawet wiara w jedynego boga jest wynalazkiem faraona Echnatona, a bóg Jahwe nie był na początku Starego Testamentu jedynym i uniwersalnym bogiem nieba i ziemi, ale bogiem klanu Hebrajczyków, którzy nie negowali istnienia bogów innych narodów i klanów.

- Czy Bóg istnieje?

- Tego nie wiem. Żaden człowiek nie może z pewnością wiedzieć, czy Bóg istnieje, czy nie istnieje. Także „nieomylny" papież tego nie wie, może jedynie wierzyć. Wiara, każda wiara, jest egzystencjalną decyzją. Nigdy nasza wiedza nie jest na tyle uniwersalna i jasna, abyśmy byli zmuszeni wierzyć lub nie wierzyć. To akceptuje nawet Kościół, który uczy, że wiara w Boga jest łaską i cnotą, do której człowiek z wysiłkiem musi dążyć. Wiele rzeczy w przyrodzie, w kosmosie i człowieku jest argumentem (lecz nie dowodem!) na rzecz istnienia Boga, ale problemu zła fizycznego i psychicznego w świecie żaden człowiek nie może rozwiązać. Są ślady wielkiej inteligencji w naturze, w ewolucji, w kosmosie, ale te ślady nie są takiej wagi, aby zmusiły nas do przyjęcia nieskończenie doskonałego, inteligentnego i wszystkowiedzącego Boga.

Już starożytni filozofowie byli przekonani, że świat został stworzony nie przez Boga, lecz przez demiurga, czyli byt, który jest bardzo inteligentny, ale nie wszechmocny i wszystkowiedzący.

Uważam, że człowiek prawdziwie humanistyczny jest agnostykiem, otwartym jednakże na wszystkie możliwości metafizyki. Jak będzie po śmierci, tego nikt nie wie na pewno, ale każdy człowiek musi tu na ziemi zbudować swój własny światopogląd. Nie jest tak ważne, czy jesteśmy ludźmi wierzącymi, czy nie. Istotniejsze jest, czy jesteśmy ludźmi etycznymi, czy może raczej złymi, okrutnymi, brutalny mi, agresywnymi, poszukującymi zysku, sukcesu i kariery ze szkodą dla innych. W roku 2005 ukazała się moja książka ”Unsterhlichtkeit”

(„Nieśmiertelność"), która zajmuje się tymi zagadnieniami.

- W Niemczech przeciwnicy mają Panu za złe, że broni Pan tak zwanych sekt, a nawet że był Pan z nimi związany. Mam na myśli Życie Uniwersalne i scjentologię. Oskarża się Pana także o związki z niemieckimi unitarianami, nawiązującymi podobno do faszystowskiego nurtu chrześcijaństwa.

- Nie należę do żadnej sekty, niestety, Kościół, a pod jego naciskiem także państwo, dyskryminują w Niemczech tak zwane sekty. Każdy humanista jest zobowiązany do obrony prześladowanych mniejszości. Ci, którzy dyskryminują - tak zwane wielkie historyczne Kościoły - sami są de facto sektami, a różnią się od małych sekt tylko siłą i wpływami. Kościół rzymskokatolicki i całe chrześcijaństwo swój marsz przez historię rozpoczęło 2000 lał temu jako mała sekta religii żydowskiej. Wszelkie błędy, herezje, oszustwa i zbrodnie dokonane przez sekty są relatywnie i ilościowo niewielkie w porównaniu złymi, jakich dopuścił się Kościół rzymski. Kościół potępia sekty, bo obawia się utraty kontroli nad ludźmi. Musimy pamiętać, że spośród wszystkich religii i sekt w całej historii ludzkości Kościół papieski jest organizacją najbardziej zbrodniczą.

Co do związków z niemieckimi unitarianami, to sprowadzały się one do kilku odczytów i prelekcji, które dla nich zrobiłem, podobnie jak robię je na zaproszenie wielu innych grup. Znam nawet kilku żydowskich profesorów, którzy także mieli odczyty na zaproszenie unitarian, lecz tylko mnie się za to atakuje. To jest bardzo dziwne, ale zauważyłem, że Kościół lubi mnie atakować nie wprost, ale często wykorzystuje do tego innych. Nie waha się korzystać z usług nawet byłych stalinowców.

A teraz o moich związkach z Życiem Uniwersalnym. Chcę podkreślić, że ludzie z tego ugrupowania czynią dla innych ludzi, szczególnie chorych, i dla zwierząt tysiące razy więcej dobrych rzeczy niż rzymski Kościół. Dlatego właśnie stali się celem wielu ataków ze strony hierarchii. Nie należę do tego ugrupowania, ale wydałem u nich moją książkę „Nowa inkwizycja", bo zgodzili się ją opublikować po tym, jak 30 innych wydawnictw powiedziało „nie".

Ze scjentologią nie mam kontaktów, ale też pragnę zauważyć, że rozpowszechniany przez Kościół obraz tej religii mija się z rzeczywistością. A wracając do unitarian - to prawda, że ruch ten aż do roku 1945 współpracował z Hitlerem. Podobnie zresztą jak przedstawiciele wielu różnych religii i kościołów w Niemczech. Jednak po wojnie unitarianie wyrzucili ze swoich szeregów wszystkich nazistów i obecnie jest to ruch religijny szanujący wartości demokratyczne i akceptowany przez większość Niemców.

- Ostatnia Pana książka to nie wydany jeszcze po polsku „Polski papież". Nie wątpię, że zawiera ona wiele krytycznych uwag pod adresem uwielbianego w Polsce przywódcy Kościoła.

- Analizowałem w tej książce teologię dogmatyczną papieża Wojtyły, jego doktrynę moralności i seksualności, jego politykę społeczną, finansową, wewnętrzną i wobec innych państw oraz religii, a także jego stosunek do kobiet w teorii i praktyce. W rezultacie doszedłem do wniosku, że ten papież nie zmienił niczego z przestarzałej dogmatyki Kościoła. Na przykład grzech pierworodny nadal jest dla niego absolutnym fundamentem Kościoła. Grzech - hipotetycznie popełniony przez Adama przed tysiącami czy milionami lat - jest nadal naszym grzechem. Inny przykład: piekło według papieża jest wieczne i nawet po upływie milionów lat nie ma możliwości zbawienia grzesznika. A cóż to za Ojciec i Bóg miłości, który nie potrafi przebaczyć win swoim dzieciom, nawet po bardzo długim odbywaniu kary?!

Rygorystyczna doktryna seksualna papieża sprawiła, że na całej kuli ziemskiej papieski zakaz stosowania antykoncepcji przyczynia się y. całą mocą do pogłębienia nieświadomości, ucisku, cierpień i chorób. Zakaz używania prezerwatyw sprzyja szerzeniu się AIDS. Według Brendy Maddot, ta doktryna papieska powoduje więcej zła niż polityka apartheidu i prowadzi do katastrofy demograficznej. Nadal pod panowaniem Jana Pawła II kobiety nie miały tych samych praw co mężczyźni, nie mogły awansować na odpowiedzialne urzędy w Kościele, nie miały prawa zostać duchownymi.

Idealna kobieta - według zmarłego papieża - to dobra matka i opiekunka domu. Nie mogę się nadziwić, że tak wiele kobiet chodzi ciągle do Kościoła i nie występuje z tej maczystowskiej instytucji.

- Jakie widzi Pan perspektywy dla Kościoła watykańskiego po śmierci Jana Pawia II? Jaką przyszłość przewiduje Pan dla katolicyzmu w Polsce?

- Nie widzę perspektyw dla Kościoła watykańskiego. Nowy papież Ratzinger jest jeszcze gorszy od Jana Pawła II. Benedykt XVI jest i pozostaje tym, kim był - fanatycznym inkwizytorem. On niczego nie zmieni w autorytarno-konserwatywnym Watykanie. Każda poważniejsza reforma tej instytucji byłaby jej negacją, jej kapitulacją, jej końcem. Kościół papieski jest instytucją totalnie antydemokratyczną: papież posiada władzę absolutną, a biskupi i kardynałowie mają jedynie władzę delegowaną; także ich prawa są delegowane. Lud Boży natomiast w ogóle pozbawiony jest praw - ma tylko obowiązki. Prawdziwa demokratyzacja Kościoła byłaby śmiercią absolutystycznej hierarchii.

Oficjalny katolicyzm w Polsce potrzebuje epoki oświecenia, ponieważ tkwi jeszcze w średniowieczu. Środowiska intelektualne w Kościele powinny wyemancypować się ze wszelkich wpływów duchowieństwa. Podobnie i teologia polska, której daleko do teologii i egzegezy zachodnioeuropejskiej.

Rozmawiał ks Adam CIOCH
Ostatnio zmieniony 13 października 2009, 11:37 przez Gwardian, łącznie zmieniany 2 razy.

orkan
Posty: 7
Rejestracja: 13 września 2007, 16:26

Post autor: orkan » 4 stycznia 2008, 09:16

Mógłby jeszcze szanowny Kulega podać łaskawie źródło do tego śmisznego wywiadu. Cały wywiad ukazał się w mających zawsze rację i nigdy nieomylnych, bo lewicowych na potęgę oraz do tego, aby było mniej nudno antyklerykalnych Faktach i Mitach.



A od kiedy to drogi Panie Adam Cioch z sekretarza redakcji tego tygodnika dla umysłów wyzwolonych od wszelkiej mądrości stał się księdzem? Sam się mianował, czy może Kulega go mianował, aby tekst stał się poprzez kłamstwo bardziej wiarygodny? Jeśli szuka Kulega frajerów zarażonych encefalopatią gąbczastą bydła przez propagandę medialną to zaprawdę powiadam Kuledze, że najwięcej jest ich na lewicy.

Awatar użytkownika
AnnaE
Posty: 2197
Rejestracja: 2 lutego 2007, 22:09
Lokalizacja: Śląsk

Post autor: AnnaE » 4 stycznia 2008, 09:36

To prawda.

To ksiądz-samozwaniec, podobnie zresztą jak diakon Niemiec.

Nasz Gwardian też poczuł się powołany do wklejania powyższego tekstu na maksymalnie dużej liczbie stron katolickich.

A szkoda, bo może z nami po prostu porozmawiać.

Gwardianie, spróbuj własnymi słowami :) Zachęcam.

Masz problem z wiarą, to pewne. Ale skąd ta żądza zemsty na Kościele katolickim i jego członkach?

orkan
Posty: 7
Rejestracja: 13 września 2007, 16:26

Post autor: orkan » 4 stycznia 2008, 11:29

AnnaE pisze:(...) A szkoda, bo może z nami po prostu porozmawiać. (...)
Pewnie, że może, ale czy jest w ogóle sens rozmawiać z przypuszczalnie wojującym ateistą, a z całą pewnością z kimś kto zajmuje pozycję skrajnie lewicową?



Co do rozmów z lewicą jako ogółem to jakakolwiek forma rozmowy absolutnie nie jest możliwa, ponieważ lewica nie zna takiego słowa jak kompromis i jeśli nawet takowy zostanie osiągnięty to jest on traktowany przez lewicę jako stan przejściowy do którego w późniejszym okresie się wraca, aby znów osiągnąć kompromis. Czynność ta jest powtarzana do momentu w którym kompromis de facto staje się stanowiskiem lewicy i dopiero wtedy jest ostateczny.



I tak:

- Mówią coś o tolerancji, ale ów tolerancję rozumie się tylko tak, że ma być dla nich, bądź dla tego co oni chcą. Dla innych rzeczy tolerancji być nie może i też jej nie ma - exemplum: Radio Maryja, Kościół etc.

- Mówią coś o pluralizmie, ale mają na myśli tylko pluralizm lewicowy. Innego pluralizmu być nie może i generalnie go nie ma - exemplum: Robert Nowak, Waldemar Łysiak i wielu, wielu innych.

Bronisław Wildstein na łamach Rzeczpospolitej w taki oto sposób zdefiniował pluralizm:

"Cecha charakterystyczna debaty publicznej. Polega na mówieniu tego samego z rozmaitych pozycji. Zakłada dopuszczenie do głosu prawicy, jeśli będzie powtarzała to, co inni, ale z prawicowych pozycji [patrz: Wołek Tomasz]. W nagrodę będzie czasami dopuszczana do salonu. (...) Wołek Tomasz. Podobno zna się na argentyńskim futbolu. Niezbędny element debaty w salonie. Powtarza to samo co inni, zaznaczając, że mówi to z pozycji prawicowej. Gwarant pluralizmu".

- Mówią coś o równości dla wszystkich, ale dobrze wiadomo, że są równi i równiejsi.

- Mówią coś o debacie publicznej, ale oczywistym jest, że wynik tej debaty publicznej może być tylko jeden - po myśli lewicy. Przykład: podejście do aborcji, homoseksualizmu etc., gdzie (jak już wspomniałem) każda forma kompromisu jest formą przejściową, a "kompromis" finałowy jest zawsze tym co lewica chciała uzyskać zaraz na początku.

- Mówią coś o dyskryminacji, ale znów ta jest rozumiana na ich własny sposób tj. dyskryminowani mogą być tylko niektórzy, bo jeśli mówić na przykład o dyskryminacji katolików to rzecz jasna taka dyskryminacja nie istnieje, bo zgodnie z myślą lewicową istnieć nie może.





Przy okazji warto poruszyć sprawę wiary na lewicy - proszę bardzo:


Ideologia antyreligijna i antymoralna

Kardynał Joseph Ratzinger - Benedykt XVI przypomina, że europejska i amerykańska ideologia liberalno-lewicowa wzięła swój początek z neomarksistowskiej tzw. nowej lewicy szkoły frankfurckiej 1968 roku. Opanowała ona stosunkowo szybko Niemcy, Francję, Anglię, Hiszpanię, Italię i Stany Zjednoczone. Jej podstawowa zasada wyraziła się w tzw. poprawności politycznej, mającej wyrugować wszelkie inne poglądy i postawy, głównie chrześcijańskie i katolickie. Kardynał Ratzinger zauważa, że właśnie zmodyfikowany nieco marksizm wypełnia dziś pustkę po odrzuceniu chrześcijaństwa przez inteligencję Zachodu. W rezultacie ideologia ta stała się nową wiarą i nową religią z kultem wolności, ujmowanej nierozumnie jako dowolność burzenia wszystkiego, co było dotychczas.

http://www.informacje.int.pl/Benedykt-X ... rt2783.htm


Jeszcze W.Łysiak w swojej doskonałej książce pt. "Rzeczpospolita kłamców - Salon" przytacza taką oto opinię Ryszarda Legutki:


"Ronalda Reagana nienawidzono, ponieważ kierował się jasnym podziałem na zło i dobro, jego podział zaś nie dawał się pogodzić z tym, jaki akceptowali intelektualiści (...) Współcześni intelektualiści wytworzyli sobie coś w rodzaju świeckiej religii, która ma swojego boga, swoich aniołów, swoje świętości, swoje dogmaty, a nawet sakramenty. Wiedzą oni doskonale co jest słuszne, a co nie; wiedzą jaki język jest dopuszczalny, a jaki nie; wiedzą kto jest niebezpieczny, a kto nie. Reagan nie tylko tej religii nie przyjmował, ale wydawał się nią pogardzać. W jej świetle był więc nie tylko głupcem, lecz nadto człowiekiem szalonym i niebezpiecznym. Był kimś, kto odrzuca to, co dla wyznawców tej religii wydawać się musiało szczytem roz­woju moralnego i najszlachetniejszym wykwitem ludzkiego ducha. I nie ma znaczenia, że jako polityk Reagan odniósł spektakularny sukces (...) W przyjętej religii grzechy Reagana są znacznie ważniejsze i nigdy nie mogą zostać odpuszczone".


Myślę, że dalszy komentarz jest zbędny.

Gość

Post autor: Gość » 4 stycznia 2008, 11:29

orkan pisze:Mógłby jeszcze szanowny Kulega podać łaskawie źródło do tego śmisznego wywiadu. Cały wywiad ukazał się w mających zawsze rację i nigdy nieomylnych, bo lewicowych na potęgę oraz do tego, aby było mniej nudno antyklerykalnych Faktach i Mitach.



A od kiedy to drogi Panie Adam Cioch z sekretarza redakcji tego tygodnika dla umysłów wyzwolonych od wszelkiej mądrości stał się księdzem? Sam się mianował, czy może Kulega go mianował, aby tekst stał się poprzez kłamstwo bardziej wiarygodny? Jeśli szuka Kulega frajerów zarażonych encefalopatią gąbczastą bydła przez propagandę medialną to zaprawdę powiadam Kuledze, że najwięcej jest ich na lewicy.
Czcigodny Apologeto jedynie słusznej i jedynie prawdziwej - poza którą nie masz nic, ostatnio nawet zbawienia!

W FiM ponoć wszyscy księża - to znaczy byli księża, a jak stanowi prawo kanoniczne - jak się raz staje księdzem to już się jest, co najwyżej wyklętym.

Pomiń ten drobiazg i wypłyń na głębię. Czym Cie Czcigodny śmieszy ten wywiad - może tak kilka słów merytorycznej krytyki a nie kabaretowych wstawek.

AnnaE
Nasz Gwardian też poczuł się powołany do wklejania powyższego tekstu na maksymalnie dużej liczbie stron katolickich.

A szkoda, bo może z nami po prostu porozmawiać.
Poznajcie prawdę może was wyzwoli. W tym temacie można tylko na stronach katolickich - rzymsko-katolickich Wielebna, rzymsko...

Właśnie mam zamiar porozmawiać merytorycznie, czekam zatem na merytorykę.

orkan
Posty: 7
Rejestracja: 13 września 2007, 16:26

Post autor: orkan » 4 stycznia 2008, 11:52

Anonymous pisze:Czym Cie Czcigodny śmieszy ten wywiad - może tak kilka słów merytorycznej krytyki a nie kabaretowych wstawek.
Czy jest sens w merytorycznej krytyce czegoś co merytoryczne nie jest? Czy warto marnować czas na prostowanie retoryki sofizmatycznej i np. udowadnianie, że Słońce nie jest Księżycem? Na takie rzeczy reaguje się tylko chichotem vel "kabaretową wstawką" i niczym innym. ;-) Zresztą czy sama lewica zajmuje się dowodzeniem czegokolwiek? Nie - po prostu tworzą aksjomaty i tyle, a gdy już stworzą to wymagają , aby inni udowodnili im, że racji nie mają, a gdy się im to udowodni to nabierają wody w usta jakby sprawa nie istniała i tworzą kolejne aksjomaty. Wszystko to jest niczym spirala oszustwa sprawiająca, że polemika przestaje mieć sens... Szanowny Gościu - może rozmawiał kiedyś Gość np. ze Świadkiem Jehowy? Jeśli tak to mam nadzieję, że zostanę zrozumiany. ;-) :-)

Awatar użytkownika
AnnaE
Posty: 2197
Rejestracja: 2 lutego 2007, 22:09
Lokalizacja: Śląsk

Post autor: AnnaE » 4 stycznia 2008, 13:37

Gwardianie, bardzo proszę, podpisuj się.

Gości ci u nas dostatek, a po tekstach często można wnioskować, że rozmawiasz sam ze sobą.



Na temat PRAWDY, odpowiedziałam Ci już w innym miejscu.

Jestem katoliczką i wierzę w jedną Prawdę. Żył na tym łez padole człowiek, który powiedział:



"Ja jestem Drogą i Prawdą i Życiem".



Ja w to wierzę i nie ma sensu o ten pewnik się spierać.

Nie chcę zatem, żebyś mnie wbrew mojej woli zarzucał półprawdami czy innymi prawdami, o których tak esencjonalnie mówił ks. Tischner.

Twoje wyzwalanie do twojej prawdy, w efekcie końcowym okaże się zniewoleniem drugiego człowieka, który ma swoją wolną wolę i prawo do korzystania z niej. Tak samo jak Ty. Dlaczego przymuszasz inne osoby do postępowania tak, jak sam czynić nie lubisz, a więc wbrew sobie, wbrew wyborom własnej WOLNEJ WOLI?

Awatar użytkownika
Gwardian
Posty: 18
Rejestracja: 31 grudnia 2007, 17:31

Post autor: Gwardian » 6 stycznia 2008, 22:12

orkan
Czy jest sens w merytorycznej krytyce czegoś co merytoryczne nie jest? Czy warto marnować czas na prostowanie retoryki sofizmatycznej i np. udowadnianie, że Słońce nie jest Księżycem? Na takie rzeczy reaguje się tylko chichotem vel "kabaretową wstawką" i niczym innym.
Na świadectwa wstępowania bóstwa czyli udowadnianie przeistoczenia czyli tak zwanej transsubstancjacji wielu - wśród nich i ja - reaguje politowania godnym uśmieszkiem z dodatkiem pobłażania dla nawiedzonych szamanów.

I co z tego?

Przeczytaj zatem jeszcze raz opinię drugiego człowieka.

---

PS. Poczytaj też co ma a co nie wspólnego - ateizm z lewicowym światopoglądem
Ostatnio zmieniony 6 stycznia 2008, 22:25 przez Gwardian, łącznie zmieniany 1 raz.

orkan
Posty: 7
Rejestracja: 13 września 2007, 16:26

Post autor: orkan » 9 stycznia 2008, 14:52

Gwardian pisze:Przeczytaj zatem jeszcze raz opinię drugiego człowieka.
Nie widzę powodu dla którego miałbym po raz drugi zagłębiać się w tym raczej mało wartościowym zlepku liter. Jeśli ten tekst jest dla Kulegi czymś w rodzaju prawdy objawionej to przecież nikt nie zabrania go Kuledze czytać i może go sobie Kulega przeczytać jeszcze raz, dwa, pięć, a nawet i sto razy - ale z góry ostrzegam, że gdy się coś tak wiele razy czyta to można się samemu skaleczyć indoktrynacją, choć prawdopodobnie w Kulegi przypadku to będzie bezbolesne. :smile:

ODPOWIEDZ